Zakończyły się wybory powszechne na szefa SLD. W głosowaniu przez internet wzięło udział 13 tys. 725 działaczy. Podczas głosowania online, członkowie Sojuszu wyrażali też swoje zdanie na temat podatków, OFE, czy wyborów prezydenckich w Polsce.
Co wynika z tego sondażu? Większość głosujących, bo aż 84 proc. opowiada się się za wprowadzeniem trzeciej stawki podatkowej dla najlepiej zarabiających. Jedynie 7 proc. było przeciwko. – To oddało nastrój w SLD, ale także nastrój wielu obywateli RP, którzy uważają, że w warunkach ostrego kryzysu społecznego i gospodarczego bogatsi powinni się dzielić w większym zakresie z biedniejszymi – ocenił szef SLD Leszek Miller.
Zdecydowana większość głosujących online – bo 60 proc. – opowiada się także za likwidacją OFE i przekazaniu ich składek do ZUS. 25 proc. jest przeciwnego zdania. dalej »
Razem z Piotrem Ikonowiczem i Bogdanem Lewandowskim byłem jednym z trójki posłów klubu parlamentarnego SLD, którzy demonstracyjnie wstrzymali się od głosu w czasie sejmowej ratyfikacji naszego członkostwa w NATO. Unia Wolności – ówczesna partia Janusza Palikota – traktowała nas potem jak „zawszonych Żydów”. W tym samym roku z grupą posłów klubu SLD pod przewodem Izabeli Sierakowskiej pojechaliśmy do Serbii bombardowanej przez siły NATO, wtedy już nasze wojsko, by sprzeciwić się rozwiązywaniu konfliktów etnicznych wyłącznie militarnymi środkami. Wtedy bardziej oberwało nam się od Leszka Millera niż od amerykańskich inteligentnych rakiet. Protestowałem przeciwko wojnie w Iraku i Afganistanie. Starsi protestanci może pamiętają.
A dziś jestem przeciw bombardowaniu Millera.
Bo pamiętam jak wtedy było. Pamiętam rząd Millera, koalicyjny z PSL, ale sakryfikowany przez największe media jako rząd „eseldowski”. Pamiętam doktrynę rządzącej wtedy opinią publiczną „ Gazety Wyborczej” – „że SLD mniej wolno”. dalej »
Wyborcy stają się coraz bardziej lewicowi. Tylko czy liderzy lewicy są do tego przygotowani? Jeżeli utrzyma się obecna tendencja, to na naszych oczach dokonuje się w polskiej polityce decydujący zwrot: główną siłą opozycji staje się nie – jak dotychczas – narodowa prawica, tylko proeuropejska lewica. Wskazują na to sondaże – w jednym z ostatnich, zrealizowanym przez SMG/KRC, Platforma miała 27% poparcia, natomiast PiS – 22%, a Solidarna Polska – 5% (czyli obie partie prawicy zanotowały poparcie na poziomie 27%). Ten sam pułap 27% osiągnęła lewica – Ruch Palikota uzyskał rekordowe 17%, a SLD – 10%.
Mamy więc zapowiedź wielkiej zmiany – mniej więcej od 2003 r. na polskiej scenie dominowały dwie partie prawicowe, a lewica zbierała ok. 12-14%. Teraz trzy główne siły – prawica, centrum i lewica – notują po 27% poparcia. Wyborcy stają się więc coraz bardziej lewicowi. Pytanie tylko, czy liderzy lewicy są do tego przygotowani.
Nie trzeba być wnikliwym obserwatorem, by dostrzec, że o żadnym przygotowaniu nie ma mowy, że oni ledwie próbują nadążyć za wydarzeniami (czytaj – błędami ekipy rządzącej). dalej »
Na spotkanie do Pałacu Prezydenckiego Bronisław Komorowski 8 lutego br. zaprosił przedstawicieli wszystkich klubów parlamentarnych. Temat: szykowana przez rząd reforma emerytalna wydłużająca i zrównująca wiek przechodzenia Polaków na emeryturę – do 67 roku życia.
SLD reprezentowali Leszek Miller i Anna Bańkowska. Poinformowali prezydenta Komorowskiego, że Sojusz nie zgadza się na wydłużenie wieku emerytalnego.
– Wydłużenie wieku emerytalnego i jego zrównanie uważamy za decyzję niewłaściwą – mówił po spotkaniu Miller. I doprecyzował: – Uważamy, że trzeba orientować się na wiek biologiczny, chociaż jesteśmy przeciwnikiem jego wydłużenia i wprowadzić dodatkowe kryterium, jakim jest staż pracy, a więc okresy składkowe, bo to decyduje zarówno o kondycji ZUS, jak i FUS. dalej »
Kiedy zbliżał się dzień wprowadzenia stanu wojennego, wojska polskie zostały wyprowadzone z koszar. I skierowane na stanowiska polowe. Tylko niewielka część wkroczyła do miast, by w nich zająć miejsca, np. lotniska, w których miały znaleźć się wojska Układu Warszawskiego. Z jakimi planami miały one wejść do Polski? Jakie były trzy scenariusze rozwoju wydarzeń w latach 1980-1981 i plany wojsk radzieckich po wejściu do Polski?
Trzy scenariusze rozwoju wydarzeń z lat 1980-1981
Jeżeli jest jakiś mit konstytuujący III Rzeczpospolitą, to jest nim mit stanu wojennego. Powtarzany jest jak Biblia: że naród chciał wolności i zryw został zdławiony w krwawy sposób przez gen. Jaruzelskiego. To wizja czarno-biała, bardzo emocjonalna, wzmocniona obrazem czołgów i ofiar z kopalni Wujek. Taki jest mit założycielski formacji, która po roku 1989 przejęła władzę. Formacja ta prezentuje się jako naród.
Ten obraz znakomicie odpowiada potrzebie propagandy, legitymizacji ugrupowań postsolidarnościowych. Ale nie przybliża nas do jakiejkolwiek historycznej prawdy. dalej »
Czym jest demokracja: dyskusją czy grą interesów? Czy chodzi w niej o to, by mieć większość, która da radę narzucić swoją wolę mniejszości, czy raczej o to, by przekonać innych? I wreszcie: czy przekonywanie w ogóle jest możliwe? Czy interesy determinują poglądy, czy może jednak możliwa jest zmiana poglądów (pozornie?) wbrew własnym interesom? Do czego piję? Baczny lewicowy czytelnik domyśli się od razu: czerwona koszula Palikota i jego niespodziewane zbratanie się z Kancelarią Sprawiedliwości Społecznej - mające dla tej ostatniej jakże wymierne skutki, czego nie omieszkało zauważyć wielu komentatorów. Zanim jednak wydamy wyrok w kwestii szczerości Palikota i tego, czy Ikonowicz się sprzedał, spójrzmy na sprawę nieco bardziej filozoficznie i zastanówmy się, o co w ogóle chodzi w demokracji. Rozważania teoretyczek demokracji deliberatywnej mogą nam pomóc wyjść poza pewne "oczywistości" i pokazać, że to, co wydaje się "prawdziwie lewicowe", tak naprawdę jest niestety do bólu prawicowe. dalej »
Nowe pokolenie w SLD okazało się nieprzygotowane intelektualnie do kierowania partią. Mści się permanentny brak dyskusji programowej w Sojuszu. Młodzi szybko zauważyli, że bardziej liczą się gry wewnątrzpartyjne, umiejętny dobór mentora i odpowiednia doza konformizmu - mówi Marek Borowski*
Agata Nowakowska, Dominika Wielowieyska: SLD dostał od wyborców baty, zdobył raptem 8 proc. głosów. Jaki był główny błąd Grzegorza Napieralskiego?
Marek Borowski, senator niezależny: To zależy, o jakiej perspektywie czasowej mówimy. Rozbicie LiD i chaotyczna, niekonsekwentna polityka SLD w ciągu całej kadencji spowodowały, że nieosiągalny stał się wynik rzędu 20 proc. Możliwy był jeszcze, co oczywiście byłoby także porażką, tyle że mniej dotkliwą, rezultat w granicach 11-12 proc., ale tu na przeszkodzie stanęła pełna wpadek, infantylna kampania oraz sposób ułożenia list. Szanse na wejście do Sejmu miała co najwyżej jedna osoba z listy. Aparat partyjny oraz ci posłowie, którzy wynieśli Napieralskiego do władzy, walczyli o jedynki na śmierć i życie. dalej »
Kampania Sojuszu pokazała, że same nowoczesne narzędzia komunikacji nie wystarczą, trzeba mieć jeszcze coś do powiedzenia. Klęska SLD ma źródło w chęci zbudowania niekoniecznie bardzo dużej i niekoniecznie bardzo ideowej, za to koniecznie współrządzącej partii – obojętnie, czy z PiS, czy z PO. Plan młodych działaczy skupionych wokół Grzegorza Napieralskiego wydawał się prosty i klarowny. Polska scena polityczna jest zabetonowana, konkurenci na lewicy wykoszeni równo z trawą. Do Sejmu wejdą znowu cztery partie, jednak wynik zmęczonej rządzeniem PO będzie gorszy, PiS – lepszy, PSL zaś – porównywalny ze skromnym dorobkiem sprzed czterech lat. Wyborcy lewicy, którzy w 2007 r. poparli PO, wrócą do SLD. Partia zdobędzie co najmniej 15%, wprowadzi na Wiejską tak liczną reprezentację posłów, że bez nich ani PO, ani PiS nie stworzą większościowego rządu. Dla zwolenników tego planu nie miało większego znaczenia, kto się okaże koalicjantem: Donald Tusk czy Jarosław Kaczyński. Ważniejsze były posady rządowe, które zajmą.
dalej »
Na przyszły czwartek zaplanowane jest posiedzenie nowego klubu SLD, na którym wybrany zostanie jego przewodniczący i kandydat na wicemarszałka sejmu. Z rozmów z politykami Sojuszu wynika, że największe szanse na te funkcje mają: Ryszard Kalisz i Krystyna Łybacka.
- Chciałbym, żeby jak najszybciej został zwołany klub parlamentarny. Zaproponowałem koleżankom i kolegom, aby to spotkanie odbyło się w przyszły czwartek. Muszą być wybrane nowe władze - powiedział dziennikarzom w Warszawie szef SLD Grzegorz Napieralski.
On sam nie zamierza ubiegać się o funkcję szefa klubu. Kalisz również nie chciał w piątkowej rozmowie z jednoznacznie zadeklarować, czy będzie kandydował. - Ja w tej chwili prowadzę rozmowy, moja postawa jest jasna, jestem osobą otwartą, ale to, kto zostanie wybrany na przewodniczącego, będzie zależało od klubu - zaznaczył. dalej »